| Asheville :: Moving In |
kingary.net "matching tracksuits and everything" |
|||||||||||||||||
| An Afternoon of Relocation | 05 August 2004 ][ Back ] | |||||||||||||||||
| Home || Calendar || Commentary || Events || Places || School || Things | ||||||||||||||||||
Wynajelismy ciezarowke -- Gary prowadzil, ja nie odwazylabym sie. Calkiem pakowna musze przyznac, chociaz jak ja zobaczylismy mielismy stracha, ze sie nie zmiescimy. Troche dala nam popalic podczas przeprawy przez gory. Silnik znacznie sie przegrzal, zorientowalismy sie dopiero jak poczulismy smrod w kabinie I pospiesznie szukalismy miejsca zeby zjechac na chwile. Caly piatek zajelo nam z Garym zapakowanie tych trzech samochodow.
Nie uwierzycie ale zapakowanie tego wszystkiego schodzi 4
razy dluzej niz rozpakowanie. Nastepnego dnia w sobote przejechalismy
do Asheville, wyladowalismy wszystko, poskladalismy meble,
zainstalowalismy pralke I suszarke I rozpakowalismy wszytko
w kuchni. Po mozolnym piatku bylismy zaskoczeni, ze tak szybko
to poszlo. Przez nastepne dwa tygodnie rozpakowywalismy I
segregowalismy ksiazki I ubrania. Nie wiem co mi strzelilo
do glowy ale do naszych pudel z ciuchami ktore wysylalismy
poczta morska naladowalam niewiarygodne ilosci naftaliny.
Po rozpakowaniu musialam wszysto prac przez co najmniej dwa
dni I dalej nie mozemy sie pozbyc tego zapachu z naszej szafy.
Podejrzewamy, ze jeszcze gdzies moze byc jakas kuleczka naftaliny
ale za zadne skarby nie moge jej znalesc. Gary musial oddac
swoj garnitur do czyszczenia. Na prawde nie wiem skad sie
wziela moja obawa przed molami na oceanie J.
| ||||||||||||||||||
| Add comment | ||||||||||||||||||
| Home || Calendar || Commentary || Events || Places || School || Things | ][ Back ] | |||||||||||||||||
|
All rights reserved | |||||||||||||||||