Asheville :: Westmont Commons kingary.net
"matching tracksuits and everything"
Our First Home in the States   04 September 2005  ][ Back ]
 
 
 
 
 
 

Nie chcialabym byc zlym prorokiem ale cos mi sie wydaje, ze ta Ameryka nas zepsuje. Wynajelismy mieszkanie w miesjcu, ktorego standard przerosl wszelkie nasze oczekiwania. Kompleks 7 budynkow, tzw kondominiow, ladnie polozony, ladnie czysciutko urzadzonych w miare blisko do centrum, za "plotem" stadnina koni. Na terenie kompleksu jest odkryty basen (okolo 20 m dlugosci) i nowoczesna silownia do dyspozycji mieszkancow. Na razie jeszcze jest cieplo wiec korzystamy z basenu prawie codziennie, staramy sie utrzymac jaka taka kondycje i nacieszyc sie woda zanim zamkna basen, co ma nastapic kiedys we wrzesniu. A nasze mieszkanie jeszcze ciagle troche puste i pewnie tak bedzie jeszcze przez wiele miesiecy zanim kupimy wszystko co nam jest potrzebne ale i tak jest juz bardzo wygodne i funkconalne. Kuchnia byla w pelni urzadzona, wszystkie mieszkania do wynajecia maja tutaj w pelni urzadzona i wyposazona kuchnie. Wiec kuchnia i jadalnia to jest na razie jedyne miejsca w naszym mieszkaniu, ktore nie wymagaja inwestycji. Meble do jadalni dostalismy od rodzicow Garego, oni korzystali z nich przez ostatnie trzydziesci lat i stwierdzili, ze maja ochote na odmiane. Bardzo nas to ucieszylo, gdyz nie mielismy stolu a po drugie ten stol i kredens to bardzo ladne meble, nie wydaje mie sie, zebysmy kiedykolwiek chcieli sie ich pozbyc. Mamy wreszcie pralke, o suszarce nie wspomne, nie musimy juz prac recznie ani wozic prania do Jablonki (chociaz musze przyznac, ze chetnie wpadlibysmy do Jablonki na sobotnie pranie). W kuchni takze jest zainstalowanych pare gadzetow bez ktorych swietnie dawalismy sobie rade w Lipnicy -- zmywarka do naczyn, mikrofalowka a zlewozmywak ma rozdrabniacz do odpadkow. Obawiam sie, ze nie bedziemy mieli zadnych problemow z przyzwyczajeniem sie do tych amerykanskich wygod i byc moze za pare lat mieszkania tuaj bedziemy zupelnie zepsuci i niezdolni do wykonywania pewnych czynnosci np. reczne mycie naczyn itp.

Ludzie na naszym osiedlu przewaznie bardzo mlodzi, czasami mam wrazenie, ze mieszkamy na miasteczku studenckim. Na razie znamy tutaj tylko kilka osob i to glownie obsluge -- sekretarki w naszym biurze sa bardzo mile i towarzyskie no i nasz konserwator rownierz. To on ostatnio opowiadajac nam dowcip o Polakach opowiedzial dowcip o Amerykanach. To przykre ale tutaj opowiada sie tzw. Polak-jokes, te dowcipy sa jak nasze dowcipy o blondynkach, wysmiewaja glupote Polakow.

Dowcip w kazdym razie byl taki:

Nasz konserwator oferuje swojej amerykanskiej kolezance, ze opowie jej dowcip o Polaku a ona na to
- A kto to jest Polak?

 

 

Comments (1)